26 lvl here. Na dziwkach byłem raz (na 25 lvl) i mi wystarczy. A było to tak:

Zawsze chciałem zasrać ale jako anon nigdy nie miałem okazji a na dziwki wstydziłem się pójść. Pewnego dnia mój wujek spadł z rowerka i było podejrzenie, że to mogła być choroba genetyczna więc obsraną dupę miałem, że umrę niezasrawszy. Jakiś tydzień po pogrzebie wuja zacząłem przeglądać roksę i znalazłem kurwę w mojej okolicy, w przystępnej cenie. Miała mieć 35 lat, 7/10, ilość spustów nieograniczona, 120zł za godzinę. No to jadę. Docieram na miejsce, stres jak chuj, dzwonię do drzwi. Otwierają się a za nimi stoi Grażyna w wieku mojej matki, 2-3/10 celulitis, ryj jak międzynarodowa stacja orbitalna MIR, owłosione łapy, kurewski makijaż, najebana i zaprasza do środka.

Ktoś musiał spędzić over 9000 godzin w fotosklepie żeby ją podtunigować na zdjęcia. Strachłem kurwa ale umysł anona mocno i bałem się spierdolić żeby sobie czegoś złego o mnie nie pomyślała więc wszedłem. Kazał mi iść pod prysznic. Idę do łazienki, drzwi się otwierają i z kibla wychodzi jakiś gruby Mirek w samej podkoszulce i slipach, w mordzie szlug i kanapka w łapie xD Dziwka mówi, że spoko, że to kolega.

Wbijam do łazienki, wchodzę pod prysznic, nogi mi się ciągle trzęsą z nerwów i myślę, że chuj, nie ma mowy żebym ją dymał. Wziąłem prysznic i usiadłem sobie na wannie żeby dojść do siebie i zastanowić się czy jednak dymać czy wymyślić jakąś bardzo sprytną wymówkę, która usprawiedliwi moje niedymanie, a jeżeli to drugie jaką.

Siedzę sobie tak i nie mogę wpaść na nic sensownego a z każdą minutą żeżuncja rośnie bo już za długo siedzę w tej łazience żeby dało się to logicznie wytłumaczyć. Po jakichś 10 minutach Grażyna puka do drzwi i pyta się czy idę. Głos mi stanął w gardle i nie mogę z siebie wydusić słowa. Grażyna napierdala w drzwi mocniej i pyta czy wszystko ok. Ja dalej grobowa cisza i sytuacja patowa bo żeżuncja już zbyt duża żeby wyjść z tego kibla po dobroci i spojrzeć jej w twarz. Grażyna ze stresem w głosie

MIREK, MIREK, CHOĆ TU KURWA SZYBKO, ZEMDLAŁ CHYBA

i zaraz Mirek napierdala w drzwi

EJ MŁODY ŻYJESZ? ŻYJESZ?

Ja już cały rozdygotany i słyszę jak Mirek mówi do dziwki, że nożyczkami otworzy drzwi (wiecie, w niektórych rodzajach zamków kiblowych się da w ten sposób otworzyć z zewnątrz). W tym momencie spanikowałem i żeby uwiarygodnić swój zbyt długi pobyt w kiblu położyłem się na podłodze, że niby naprawdę zemdlałem, ale po sekundzie stwierdziłem, że to chujowe i musi być bardziej wiarygodnie więc długo nie myśląc wstałem, złapałem obiema rękami za zbiornik z wodą/spłuczkę od kibla i bez wyczucia, bo byłem roztrzęsiony, przypierdoliłem z bani. Kurwa prawdziwy armagedon. Zbiornik się spierdolił ze ściany, woda w całej łazience, mnie aż odrzuciło na podłogę i gwiazdy przed oczami mocno. Wpada Grażyna z Mirkiem

JA PIERDOLĘ KURWA MŁODY ŻYJESZ KURWA MAĆ POWIEDZ COŚ

a ja leżę oszołomiony jakbym się piwa napił. Mirek zaraz zakręcił wodę i podniósł mi nogi do góry a roksa mi dała zimny okład na czoło.
Pytają co się stało to mówię, że się poślizgnąłem, wypadłem spod prysznica i przyjebałem głową w spłuczkę. Mirek zdziwiony bo prysznic był po przeciwnej stronie łazienki niż spłuczka i pyta jak to możliwe. Na szybko odpowiedziałem, że sobie tańczyłem pod prysznicem i tak wyszło xD

Akcja zakończyła się tak, że dostałem od dziwki herbaty, od Mirka szluge,  zapłaciłem 200 zł. za rozjebany kibel i poszedłem do domu.